Wchodząc do sklepu z reguły nie wiem, czego szukam.
Tak naprawdę, widząc coś ładnego, nie zastanawiam się do czego będzie mi to pasować, czy z czym będę mogła to nosić. Kupuję, bo wygląda fajnie.
W domu uświadamiam sobie, że popełniłam błąd. Ale niestety jest już za późno. Paragon- jedyna rzecz umożliwiająca reklamację- został na sklepowym blacie.
Też tak macie? :>
W taki sposób rozrosła się moja garderoba.
W to lato obiecałam sobie robić przemyślane zakupy i koniec konców, znaleźć własny styl. Porzucić " mieszankę kolorów, krojów, stylów" i wreszcie wpisać się w jakiś schemat.
Wiem, wiem- jestem młoda, powinnam szaleć w stylizacjach, kupować nie do końca przemyślane rzeczy, bawić się modą. Tymczasem wcale mi to nie odpowiada. Nie chcę godzinami dopasowywać do siebie poszczególnych części- chcę otworzyć szafę i mieć pewność, że zestaw stworzę w mniej niż 5 minut.
Mnóstwo czasu na odnowienie garderoby... Zaczynam od wtorkowego rajdu po s-h! :)
Jeanne
Oj tak mi również często zdarza się tak robić ;)
OdpowiedzUsuń