piątek, 22 czerwca 2012

Prom!

Czekałyśmy, czekałyśmy...  I doczekałyśmy się!





 Rano wpadłam do S. z ciężkim bagażem: lokówki, kosmetyki, sukienka...
Aby nie stracić sił zbyt szybko, postanowiłyśmy się posilić pożywnymi i piekielnie smacznymi Karmelovmilovymi!
Tak, to najlepsze wafle z karmelem ( holenerskie) , które rozkosznie rozpływają się w ustach... Znajdziecie te cudeńka w Adliku!


Przez wyczerpujące rozważania na temat " Dobrze, ale chodzi mi bardziej o fale, a nie o loki" ubyło nam trochę kalorii. Trzeba je było nadrobić.

Cóż. Nutella, Syrop Klonowy i powidła porzeczkowe to nasi sprzymierzeńcy w tej kwestii.





   Nutella i spólka czekały na gofry opalające się w sprawnym tosterze Sophie.







 




           









Nie. Niestety nie mogłyśmy zostać w domu i jeśćjeśćjeść. Trzeba było w końcu wstać i wykonać mnóstwo czynności wymgających sporych nakładów energii... No włosy się same nie zakręcą...










A oto S. na chwilę przed wyjściem z domu! Przyznajcie: pięknie!





 Już w szkole. Przy szafkach. Ukochanych szafkach, w których jest wszystko! Od starych książek z pierwszej klasy po bliety, dziesięć par butów, czy zapasy słodyczy....
  
 Dzikie tańce, sesje przy taksówkach prawie z NY, jedzienie wyśmienitej pizzy z "Grubego Benka", śmiech, seksistowskie żarty czyli tzw. "inne" poczucie humoru, widoczne majtki dziewczyn ( tak, tak obcisłe, półprzezroczyste kiecki). Praktycznie ostatnie zdjęcia. Reszta jest niecenzuralna!



W sumie pierwsze wspólne zdjęcie :) 


Na dokładkę:

Oto M. w stylu hiszpańsko-rozważnie-rhomantycznym. Gdybym nie dodała tego zdjęcia, obawiam się, że moje zdrowie psychiczne mogłoby zostać naruszone. Jest czarujące!



 J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz