sobota, 30 czerwca 2012

Looking for a style


Wchodząc do sklepu z reguły nie wiem, czego szukam. 

    ...Kiedy spodoba mi się przypadkowa rzecz- biorę i idę do przymierzalni.
Tak naprawdę, widząc coś ładnego, nie zastanawiam się do czego będzie mi to pasować, czy z czym będę mogła to nosić. Kupuję, bo wygląda fajnie.

W domu uświadamiam sobie, że popełniłam błąd. Ale niestety jest już za późno. Paragon- jedyna rzecz umożliwiająca reklamację- został na sklepowym blacie.

Też tak macie? :>

W taki sposób rozrosła się moja garderoba.
W to lato obiecałam sobie robić przemyślane zakupy i koniec konców, znaleźć własny styl. Porzucić " mieszankę kolorów, krojów, stylów" i wreszcie wpisać się w jakiś schemat.
Wiem, wiem- jestem młoda, powinnam szaleć w stylizacjach, kupować nie do końca przemyślane rzeczy, bawić się modą. Tymczasem wcale mi to nie odpowiada. Nie chcę godzinami dopasowywać do siebie poszczególnych części- chcę otworzyć szafę i mieć pewność, że zestaw stworzę w mniej niż 5 minut.

Mnóstwo czasu na odnowienie garderoby... Zaczynam od wtorkowego rajdu po s-h! :)

Jeanne

czwartek, 28 czerwca 2012

Bon appetit !

Jakiś pomysł na szybki, łatwy w przygotowaniu, ale smakowity obiad ?

Proponuję penne ze szpinakiem, serkiem mascarpone i parmezanem: aż ocieka włoskością : ))


PRZEPIS

Składniki:
  • 300 g makaronu penne
  • opakowanie mrożonego szpinaku
  • opakowanie serka mascarpone
  • starty parmezan
  • sól, pieprz

Przygotowanie:


1. Makaron ugotować.


 2. W międzyczasie na patelni przyrządzić szpinak, doprawić do smaku.


3. Kiedy ochłodnie dodać serek mascarpone.



 4. Wymieszać z makaronem, posypać startym parmezanem.


Smacznego !

S.

środa, 27 czerwca 2012

Welcome in my place!

 
     Everyone's got a place where they can feel safe.Where can do everything what she or he want.
In my case- this place is my room.

Some words about it?
I'm addicted to Ikea- it's cheap, simple and beautiful. And everybody can easily find something which is connected  with its style..
I couldn't describe mine: I'm changing my mind too many times and everything makes me bored. Quite fast.
So I'm still looking for my own style. Now, it's a kind of "mixing".
To be honest: I'm a little frustrated now.


Każdy ma miejsce, w którym czuje się bezpiecznie i może robić, co mu się podoba. W moim przypadku jest to własny, przekochany pokój, który staram się dopieszczać.

Muszę przyznać, że jestem uzależniona od Ikei. Kocham w niej wszystko: prostotę, niskie ceny. Każdy może łatwo znaleźć rzeczy pasujące do jego stylu.
No właśnie: co z moim stylem? Bardzo trudno go opisać. Szybko zmieniam zdanie- coś co podobało mi się dwa dni temu, dziś uważam za totalne bezguście... Więc tak naprawdę mój styl to "zrzutka"i szczerze mówiąc jestem tym odrobinę sfrustrowana....





 I admit: taking photos like those above during night isn't the best idea... Now i need more light :)

Przyznaję: robienie takich zdjęć nocą nie jest najlepszym pomysłem. Potrzebuję więcej światła! :)

I don't keep there any milk! 
 Wbrew pozorom nie trzymam tutaj mleka!


The most fantastic item in my room.  I'm in serious relationship with my bed!
Najlepszy przedmiot w moim pokoju. Jestem z nim w poważnym związku!


 Some magazines: the rest of it I keep in the white case.


In those charming cases is completly everything...That's why I'm a little afraid of opening that... What will be inside... o.O

W tych uroczych puszkach jest wszystko.  Dlatego jestem trochę przerażona perspektywą ich otwierania. Matko, co będzie w środku? o.O


hope you enjoy it :)

Jeanne

niedziela, 24 czerwca 2012

Let's celebrate !

          W ramach świętowania zdanych egzaminów gimnazjalnych (no dobra, nie można było nie zdać, ale każdy pretekst jest dobry : ] ), postanowiłam wypróbować znaleziony na forum Nigelli Lawson przepis na "Strawberry cheesecake brownies". Nieskromnie przyznam, że wyszły po prostu przepyszne. Gorąco Wam je polecam !

PRZEPIS

Składniki:
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 200 g masła
  • 400 g cukru pudru
  • 5 jajek
  • 110 g mąki pszennej
  • 500 g sera kremowego (można użyć zwykłego twarogu wcześniej zmielonego przynajmniej dwukrotnie)
  • cukier waniliowy
  • 200 g świeżych truskawek (lub malin, wiśni, etc.)





Przygotowanie:
1. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić.
2. Niedużą blachę (20x30 cm) wysmarować masłem i wyłożyć papierem.
3. Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 3 jajka, wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego.
4. Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodać mąkę, dalej miksować. 3/4 mikstury wyłożyć do blaszki.
5. W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru (150 g), 2 jajka i cukier waniliowy. Masa powina mieć gładką konsystencję.
6. Wylać masę serową na masę czekoladową. Na wierzch wylać resztę masy czekoladowej i ułożyć truskawki (masa czekoladowa jest dość gęsta, dlatego ciężko się ją wylewa i wyrównuje, należy to robić ostrożnie).
7. Piec w temperaturze 170ºC przez 45 - 60 minut. Studzić w ciepłym, ale otwartym piekarniku.

 
Smacznego !!

S.

sobota, 23 czerwca 2012

Sweet, Sweet Saturday


...wieczorem w moje ręce wpadła świetna książka- oczywiście, kulinarna. Dzisiaj postanowiłam wypróbować znaleziony około godziny 1.20 przepis na tartę miodowo-cytrynową.


Ciasto:
225 g mąki
150g masła pokrojonego w kostkę
szczypta soli
łyżka cukru
4 łyżki zimnej wody

Wymieszaj robotem kuchennym, mikserem mąkę, miękkie masło, szczyptę soli i cukier. Kiedy powstaną "okruchy chleba" dodaj wodę i wyrób ciasto. Wstaw, owinięte w folię do lodówki na 30 minut.

W międzyczasie przygotuj masę serową.

Nadzienie:
375g twarogu
6 łyżek miodu
sok z cytryny+ skórka
3 jajka
łyżeczka cynamonu

Twaróg połącz z miodem za pomocą miksera. Następnie dodaj jajka, sok z cytryny, skórkę, cynamon. Urządzenie przestaw na wyższe obroty i wymieszaj.


Do piekarnika nagrzanego do 200 stopni wstaw wylepioną ciastem foremkę na 15-20 min. Na cieście możesz postawić papier do pieczenia z fasolą- obciążnik, który zapobiegnie podnoszeniu się spodu.

Następnie wylej foremkę z ciastem masą serową i ponownie wstaw do piekarnika, w którym będzie panowała temperatura 180 st. i piecz ok. 30 minut.






Poczekaj aż tarta wystygnie, zrób kawę i rozkoszuj się sobotą!

piątek, 22 czerwca 2012

Prom!

Czekałyśmy, czekałyśmy...  I doczekałyśmy się!





 Rano wpadłam do S. z ciężkim bagażem: lokówki, kosmetyki, sukienka...
Aby nie stracić sił zbyt szybko, postanowiłyśmy się posilić pożywnymi i piekielnie smacznymi Karmelovmilovymi!
Tak, to najlepsze wafle z karmelem ( holenerskie) , które rozkosznie rozpływają się w ustach... Znajdziecie te cudeńka w Adliku!


Przez wyczerpujące rozważania na temat " Dobrze, ale chodzi mi bardziej o fale, a nie o loki" ubyło nam trochę kalorii. Trzeba je było nadrobić.

Cóż. Nutella, Syrop Klonowy i powidła porzeczkowe to nasi sprzymierzeńcy w tej kwestii.





   Nutella i spólka czekały na gofry opalające się w sprawnym tosterze Sophie.







 




           









Nie. Niestety nie mogłyśmy zostać w domu i jeśćjeśćjeść. Trzeba było w końcu wstać i wykonać mnóstwo czynności wymgających sporych nakładów energii... No włosy się same nie zakręcą...










A oto S. na chwilę przed wyjściem z domu! Przyznajcie: pięknie!





 Już w szkole. Przy szafkach. Ukochanych szafkach, w których jest wszystko! Od starych książek z pierwszej klasy po bliety, dziesięć par butów, czy zapasy słodyczy....
  
 Dzikie tańce, sesje przy taksówkach prawie z NY, jedzienie wyśmienitej pizzy z "Grubego Benka", śmiech, seksistowskie żarty czyli tzw. "inne" poczucie humoru, widoczne majtki dziewczyn ( tak, tak obcisłe, półprzezroczyste kiecki). Praktycznie ostatnie zdjęcia. Reszta jest niecenzuralna!



W sumie pierwsze wspólne zdjęcie :) 


Na dokładkę:

Oto M. w stylu hiszpańsko-rozważnie-rhomantycznym. Gdybym nie dodała tego zdjęcia, obawiam się, że moje zdrowie psychiczne mogłoby zostać naruszone. Jest czarujące!



 J.

środa, 20 czerwca 2012

Huston, we've got a problem!

... pierwsza klasa  Trzy wiosny temu. Przede mną wizja męki w gimnazjum.
  Myślałam, że miną wieki zanim dotrę do trzeciej i stanę się absolwentką.

Tymczasem do komersu pozostało zaledwie kilkanaście godzin! Nadal nie mogę uwierzyć, że ten rodział swojego życia mogę uznać za zamknięty... No, prawie. Jeszcze tydzień.

 
 Wracając do przyziemnych spraw: na komers trzeba się ubrać. Generalnie powinno się ubierać na co dzień, ale ja nie oceniam...



Mężczyźni w kwestii ubioru mają z górki: uniwersalna marynara na prawie każdą okazję...( raczej na plażę odpada)
 A kobiecie nie wypada iść w tej samej sukience np. na dwa wesela, odbywające się w odstępie trzech tygodni)
Czy to jest sprawiedliwe? Moja feministyczna część duszy głośno buntuje się w środku.
Nie, żartowałam.
Bycie kobietą to praktycznie zawód, który zresztą bardzo lubię.  






A teraz trzeba się zająć poważnymi rzeczami: sukienka, biżuteria, torebka, buty, rajstopy, fryzura, makijaż i odpowiedni kolor lakieru do paznokci.
Nigdy nie sądziłam, że to ostatnie sprawi mi tyle kłopotów...
Czy stalowy? Może z drobinkami brokatu, a może ten klasyczny czerwony?
W sumie, był to dobry pretekst do przejrzenia swoich lakierowych zapasów.






Czerwień to czerń.
Jest ponadczasowa i trudno się nie zgodzić, że pasuje do wszystkiego.




 Zestaw zabanych, maleńkich lakierów. Lato nadchodzi, więc będą w użyciu! ( oprócz różowego. Dla mnie jest za mocny, cukierkowy)




    I który mam wybrać? Jest godzina 22.30, ja wciąż nie mam pojęcia. Wiem, że takie problemy są śmieszne w porównaniu z problemem naprawy systemu irygacyjnego w Indiach, ale...
   Najbardziej martwi mnie fakt, że pomaluję je dzisiaj, jutro odprysną. Tak trudno znaleźć taki lakier, który odpowiada pod każdym względem: kolor, zapach, konsystencja, trwałość... Taki, do którego wracamy, kupujemy ponownie.
                                                                                           
Mam całe życie, żeby znaleźć faworyta...


Z tej zgryzoty idę spać.
Dobranoc!

J.


niedziela, 17 czerwca 2012

Good morning sunshine !


              Aby jakoś osłodzić sobie wczorajszy wynik meczu (mimo wszystko dziękujemy Naszym !!), postanowiłam zrobić proste, szybkie, nieprzyzwoicie kaloryczne, ale przepyszne śniadanie : ))

             
Potrzebujemy tylko bananów, nutelli, gotowego ciasta francuskiego i jajka do posmarowania ciasta. Ja wykorzystałam jeszcze posiekane orzechy laskowe do dekoracji.

Jak to zrobić :

1. Dzielimy ciasto na prostokąty (proporcje ustalamy sami) i smarujemy nutellą. Pewnie będzie Was kusiło, żeby nałożyć baaardzo grubą warstwę, ale to nie jest najlepszy pomysł, bo kiedy jest jej za dużo, wypływa.



2. Kładziemy banany i zawijamy ciasto w rulon.

3. Jeżeli mamy orzechy do dekoracji, siekamy je na drobne kawałeczki. Możemy użyć też sezamu lub wiórek kokosowych.


4. Ruloniki smarujemy roztrzepanym jajkiemi i posypujemy orzeszkami.

5. Pieczemy 20 minut w rozgrzanym do 200 stopni piekarniku.




Jak widać przepis i wykonanie nieskomplikowane, ale zapewniam, że po takim śniadaniu dzień będzie udany.

                                                                                                        Smacznego !!

                                       Sophie