środa, 25 lipca 2012

Then she smiled, he got wild


 Dzień Dobry! Dobry Wieczór!



      Po prawie trzech tygodniach mojej nieobecności- ciałem, duchem  zmotywowałam się i postanowiłam w końcu dodać posta. Uwierzcie, było kosmicznie ciężko...

   Sophie w poprzednim poście opowiedziała Wam o naszych wojażach...Teraz moja kolej, by trochę poprzynudzać- tym razem o sesjach.

Zazwyczaj to ja stoję za aparatem, dbam o fryzurę, makijaż itp.
Tym razem role się odwróciły. Moja nieoceniona Aga -której portrety zaprezentuję w następnym poście- przejęła ster. Oto efekty.

Mam nadzieję, że w pewnym maleńkim stopniu podołałam. Profeszonal modelką nie zostanę- na pewno!-, ale warto czasami zaszaleć i dać się ponieść fantazji...




czwartek, 19 lipca 2012

We're back !

         


               Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam. Jeszcze w roku szkolnym myślałam, że w wakacje będę codziennie wrzucać coś na bloga, ale to raczej niemożliwe .. W pierwszym tygodniu świętowaliśmy zakończenie szkoły, pożegnanie z gimnazjum, rozpoczęcie wakacji i w końcu dostanie się do wymarzonych szkół. Okazji było dużo, więc zazwyczaj do południa odsypiałam, potem obiad i odwieczne pytanie: co mam sobie ubrać ? W końcu coś znajdowałam, wychodziłam i tak w kółko : )

          W drugim tygodniu pojechaliśmy ze znajomymi do Lubiąża na  Slot Art Festival. Byłam tam pierwszy raz, ale już obiecałam sobie, że za rok tu wrócę. Cała impreza odbywała się w pałacu cystersów i jego okolicach. Spaliśmy na polu namiotowym przez pięć nocy. Od rana przeróżne warsztaty, wieczorami koncerty, i ogólnie mnóstwo innych atrakcji. Dla zainteresowanych: http://slot.art.pl/pl/. Mnie oczarowała magiczna, beztroska atmosfera, ciekawi, kreatywni i otwarci ludzie, świetna muzyka i jak to się mówi: CHILL OUT. Bardzo ciężko było pożegnać się z nowymi znajomymi i wrócić do domu, ale w końcu reszta wakacji jeszcze przed nami !

           A jak wy spędzacie ten czas ?  : ]

Sophie

http://youtu.be/7jQ7QvnArFU









Wiem, że dziwnie tu wyszlam, ale to moje jedyne zdjęcie ze Slotu ..

czwartek, 5 lipca 2012

Something special for today

Tralalala! Mamy WAKACJE! Poziom stresu wynosi "0", a nawet jest już na minusie. Obie dostałyśmy się do wymarzonych szkół. Nie możemy doczekać się wrz.... Stop. Co ja gadam. Latem nie myśli się o szkole!

Kiedy na dworze temperatura wynosi powyżej 35 stopni- powiedzmy szczerze- jest źle.
Nikt nie ma ochoty na jedzenie ciepłych posiłków ani raczenie się dobrą herbatą, czy mocną kawą. Jedynym ratunkiem jest coś zimnego i... mokrego.
Więc to ciasto jest idealne! :)

Polewa:
- 250g twarożku
- 350g stopionej białej czekolady
- 300 ml śmietanki kremówki

W rondelku podgrzewaj kremówkę- aż do momentu zagotowania. Zdejmij z ognia i dodawaj pokruszoną czekoladę. Mieszaj.
Kiedy masa ostygnie dodaj twarożek. Dokładnie połącz składniki.


Ciasto:
- 50 g stopionej, białej czekolady
- 5 i pół łyżek mąki
- dwa jajka
- 4 łyżki cukru

Ubijaj mikserem jajka i cukier, aż do momentu powstania puszystej masy. Następnie dodaj mąkę i wymieszaj metalową łyżką. Na koniec wlej stopioną, białą czekoladę.

Wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni w torownicy o średnicy 20 cm i piecz przez 25 min.

Kiedy spód ostygnie, zalej go truflową masą i wstaw do lodówki- na całą noc.

 No to jemy!

Jeanne

sobota, 30 czerwca 2012

Looking for a style


Wchodząc do sklepu z reguły nie wiem, czego szukam. 

    ...Kiedy spodoba mi się przypadkowa rzecz- biorę i idę do przymierzalni.
Tak naprawdę, widząc coś ładnego, nie zastanawiam się do czego będzie mi to pasować, czy z czym będę mogła to nosić. Kupuję, bo wygląda fajnie.

W domu uświadamiam sobie, że popełniłam błąd. Ale niestety jest już za późno. Paragon- jedyna rzecz umożliwiająca reklamację- został na sklepowym blacie.

Też tak macie? :>

W taki sposób rozrosła się moja garderoba.
W to lato obiecałam sobie robić przemyślane zakupy i koniec konców, znaleźć własny styl. Porzucić " mieszankę kolorów, krojów, stylów" i wreszcie wpisać się w jakiś schemat.
Wiem, wiem- jestem młoda, powinnam szaleć w stylizacjach, kupować nie do końca przemyślane rzeczy, bawić się modą. Tymczasem wcale mi to nie odpowiada. Nie chcę godzinami dopasowywać do siebie poszczególnych części- chcę otworzyć szafę i mieć pewność, że zestaw stworzę w mniej niż 5 minut.

Mnóstwo czasu na odnowienie garderoby... Zaczynam od wtorkowego rajdu po s-h! :)

Jeanne

czwartek, 28 czerwca 2012

Bon appetit !

Jakiś pomysł na szybki, łatwy w przygotowaniu, ale smakowity obiad ?

Proponuję penne ze szpinakiem, serkiem mascarpone i parmezanem: aż ocieka włoskością : ))


PRZEPIS

Składniki:
  • 300 g makaronu penne
  • opakowanie mrożonego szpinaku
  • opakowanie serka mascarpone
  • starty parmezan
  • sól, pieprz

Przygotowanie:


1. Makaron ugotować.


 2. W międzyczasie na patelni przyrządzić szpinak, doprawić do smaku.


3. Kiedy ochłodnie dodać serek mascarpone.



 4. Wymieszać z makaronem, posypać startym parmezanem.


Smacznego !

S.

środa, 27 czerwca 2012

Welcome in my place!

 
     Everyone's got a place where they can feel safe.Where can do everything what she or he want.
In my case- this place is my room.

Some words about it?
I'm addicted to Ikea- it's cheap, simple and beautiful. And everybody can easily find something which is connected  with its style..
I couldn't describe mine: I'm changing my mind too many times and everything makes me bored. Quite fast.
So I'm still looking for my own style. Now, it's a kind of "mixing".
To be honest: I'm a little frustrated now.


Każdy ma miejsce, w którym czuje się bezpiecznie i może robić, co mu się podoba. W moim przypadku jest to własny, przekochany pokój, który staram się dopieszczać.

Muszę przyznać, że jestem uzależniona od Ikei. Kocham w niej wszystko: prostotę, niskie ceny. Każdy może łatwo znaleźć rzeczy pasujące do jego stylu.
No właśnie: co z moim stylem? Bardzo trudno go opisać. Szybko zmieniam zdanie- coś co podobało mi się dwa dni temu, dziś uważam za totalne bezguście... Więc tak naprawdę mój styl to "zrzutka"i szczerze mówiąc jestem tym odrobinę sfrustrowana....





 I admit: taking photos like those above during night isn't the best idea... Now i need more light :)

Przyznaję: robienie takich zdjęć nocą nie jest najlepszym pomysłem. Potrzebuję więcej światła! :)

I don't keep there any milk! 
 Wbrew pozorom nie trzymam tutaj mleka!


The most fantastic item in my room.  I'm in serious relationship with my bed!
Najlepszy przedmiot w moim pokoju. Jestem z nim w poważnym związku!


 Some magazines: the rest of it I keep in the white case.


In those charming cases is completly everything...That's why I'm a little afraid of opening that... What will be inside... o.O

W tych uroczych puszkach jest wszystko.  Dlatego jestem trochę przerażona perspektywą ich otwierania. Matko, co będzie w środku? o.O


hope you enjoy it :)

Jeanne

niedziela, 24 czerwca 2012

Let's celebrate !

          W ramach świętowania zdanych egzaminów gimnazjalnych (no dobra, nie można było nie zdać, ale każdy pretekst jest dobry : ] ), postanowiłam wypróbować znaleziony na forum Nigelli Lawson przepis na "Strawberry cheesecake brownies". Nieskromnie przyznam, że wyszły po prostu przepyszne. Gorąco Wam je polecam !

PRZEPIS

Składniki:
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 200 g masła
  • 400 g cukru pudru
  • 5 jajek
  • 110 g mąki pszennej
  • 500 g sera kremowego (można użyć zwykłego twarogu wcześniej zmielonego przynajmniej dwukrotnie)
  • cukier waniliowy
  • 200 g świeżych truskawek (lub malin, wiśni, etc.)





Przygotowanie:
1. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić.
2. Niedużą blachę (20x30 cm) wysmarować masłem i wyłożyć papierem.
3. Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 3 jajka, wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego.
4. Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodać mąkę, dalej miksować. 3/4 mikstury wyłożyć do blaszki.
5. W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru (150 g), 2 jajka i cukier waniliowy. Masa powina mieć gładką konsystencję.
6. Wylać masę serową na masę czekoladową. Na wierzch wylać resztę masy czekoladowej i ułożyć truskawki (masa czekoladowa jest dość gęsta, dlatego ciężko się ją wylewa i wyrównuje, należy to robić ostrożnie).
7. Piec w temperaturze 170ºC przez 45 - 60 minut. Studzić w ciepłym, ale otwartym piekarniku.

 
Smacznego !!

S.

sobota, 23 czerwca 2012

Sweet, Sweet Saturday


...wieczorem w moje ręce wpadła świetna książka- oczywiście, kulinarna. Dzisiaj postanowiłam wypróbować znaleziony około godziny 1.20 przepis na tartę miodowo-cytrynową.


Ciasto:
225 g mąki
150g masła pokrojonego w kostkę
szczypta soli
łyżka cukru
4 łyżki zimnej wody

Wymieszaj robotem kuchennym, mikserem mąkę, miękkie masło, szczyptę soli i cukier. Kiedy powstaną "okruchy chleba" dodaj wodę i wyrób ciasto. Wstaw, owinięte w folię do lodówki na 30 minut.

W międzyczasie przygotuj masę serową.

Nadzienie:
375g twarogu
6 łyżek miodu
sok z cytryny+ skórka
3 jajka
łyżeczka cynamonu

Twaróg połącz z miodem za pomocą miksera. Następnie dodaj jajka, sok z cytryny, skórkę, cynamon. Urządzenie przestaw na wyższe obroty i wymieszaj.


Do piekarnika nagrzanego do 200 stopni wstaw wylepioną ciastem foremkę na 15-20 min. Na cieście możesz postawić papier do pieczenia z fasolą- obciążnik, który zapobiegnie podnoszeniu się spodu.

Następnie wylej foremkę z ciastem masą serową i ponownie wstaw do piekarnika, w którym będzie panowała temperatura 180 st. i piecz ok. 30 minut.






Poczekaj aż tarta wystygnie, zrób kawę i rozkoszuj się sobotą!

piątek, 22 czerwca 2012

Prom!

Czekałyśmy, czekałyśmy...  I doczekałyśmy się!





 Rano wpadłam do S. z ciężkim bagażem: lokówki, kosmetyki, sukienka...
Aby nie stracić sił zbyt szybko, postanowiłyśmy się posilić pożywnymi i piekielnie smacznymi Karmelovmilovymi!
Tak, to najlepsze wafle z karmelem ( holenerskie) , które rozkosznie rozpływają się w ustach... Znajdziecie te cudeńka w Adliku!


Przez wyczerpujące rozważania na temat " Dobrze, ale chodzi mi bardziej o fale, a nie o loki" ubyło nam trochę kalorii. Trzeba je było nadrobić.

Cóż. Nutella, Syrop Klonowy i powidła porzeczkowe to nasi sprzymierzeńcy w tej kwestii.





   Nutella i spólka czekały na gofry opalające się w sprawnym tosterze Sophie.







 




           









Nie. Niestety nie mogłyśmy zostać w domu i jeśćjeśćjeść. Trzeba było w końcu wstać i wykonać mnóstwo czynności wymgających sporych nakładów energii... No włosy się same nie zakręcą...










A oto S. na chwilę przed wyjściem z domu! Przyznajcie: pięknie!





 Już w szkole. Przy szafkach. Ukochanych szafkach, w których jest wszystko! Od starych książek z pierwszej klasy po bliety, dziesięć par butów, czy zapasy słodyczy....
  
 Dzikie tańce, sesje przy taksówkach prawie z NY, jedzienie wyśmienitej pizzy z "Grubego Benka", śmiech, seksistowskie żarty czyli tzw. "inne" poczucie humoru, widoczne majtki dziewczyn ( tak, tak obcisłe, półprzezroczyste kiecki). Praktycznie ostatnie zdjęcia. Reszta jest niecenzuralna!



W sumie pierwsze wspólne zdjęcie :) 


Na dokładkę:

Oto M. w stylu hiszpańsko-rozważnie-rhomantycznym. Gdybym nie dodała tego zdjęcia, obawiam się, że moje zdrowie psychiczne mogłoby zostać naruszone. Jest czarujące!



 J.